Jak ktoś mnie pyta, co u mnie słychać, to odpowiadam, że cieszę się, że mam za sobą najcięższy rok mojego życia i dobrze, że już się skończył. Wydarzenia, które następowały po sobie, są aż nieprawdopodobne. Jakbym oglądała film z takim scenariuszem, to pomyślałabym, że to już przesada!

Meteory, Grecja

Przybliżę Wam w punktach mój 2018:

  • Styczeń: Rozpoznanie Niedoczynności Tarczycy/ Hashimoto, która niesamowicie wpływa na moje samopoczucie i wagę.
  • Luty: Upadek na snowboardzie zakończony mnogim złamaniem podudzia – pręt i śruby, które mam do dziś w piszczeli, wciąż mi o tym przypominają.
  • Luty-czerwiec: Długa, bolesna i kosztowna rekonwalescencja i rehabilitacja.
  • Lipiec-grudzień: 5-miesięczna nieobecność w pracy zaskutkowała spadkiem wyników, wykruszeniem zespołu pracowników, co oznaczało dla mnie – w drugiej połowie roku, pracę ponad siły, żeby odbudować to, na co pracowałam ostatnie 5 lat.
  • Wrzesień – najpierw niefortunny upadek mojej 91-letniej babci, który skończył się złamaną nogą i operacją. Kilka dni później udar mojego taty.
  • Grudzień – na końcówce roku odliczałam dni do Świąt i mojego urlopu między Świętami, a Sylwestrem. Spadek adrenaliny niestety spowodował, że noc przed Wigilią dopadł mnie wirus i spędziłam całe Święta sama w domu, niczym Kevin.

Szczerze mówiąc bardzo lubię powiedzenie “Albo grubo, albo wcale!”, ale taki bieg wydarzeń dla jednej osoby, to już była przesada!

Na szczęście dziś już mogę się uśmiechnąć do Was (podczas tych wydarzeń nie było mi do śmiechu) i podzielić się z Wami lekcjami, które dostałam od życia, wraz z tymi trudnymi sytuacjami.
Myślę, że lekcje te, są na tyle uniwersalne, że pomogą również Wam, żeby przetrwać cięższe chwile w życiu.

1. Bądź wdzięczny za każdą małą rzecz

Nie da sie ukryć, że wdzięczność łatwiej przychodzi po trudnych chwilach. W momencie, kiedy zostałam unieruchomiona po wypadku, doceniałam każdy najmniejszy sukces, który dajmy na to dzień wcześniej był niemożliwy, jak: podniesienie nogi, pierwsze kroki, powrót za kierownicę.

Ciekawą rzeczą, którą również zaobserwowałam było to, że nie czułam żalu, czy smutku, że mnie to spotkało. Raczej czułam wdzięczność, że prędzej, czy później wrócę do zdrowia, będę mogła chodzić, nawet jeśli nie odzyskam sprawności sprzed wypadku.

Wdzięczność za małe sukcesy to jest to, co pozwala przetrwać trudne chwile. Dlatego wierzę, że będąc wdzięcznym nie tylko “od święta” jesteśmy w stanie odzyskać spokój ducha i szczęście.

2. Jeśli masz wiedzę/doświadczenie, to możesz wielokrotnie zaczynać od nowa

Po powrocie do pracy, po mojej 5 miesięcznej nieobecności, okazało się, że niemal wszystko muszę zaczynać od nowa. Mój zespół się rozsypał, wyniki gwałtownie spadły w dół, z jednej z najlepiej rozwijających się placówek w Polsce, spadliśmy na koniec rankingów. Rok szkolny zbliżał się wielkimi krokami, a ja zostałam sama na pokładzie i musiałam ratować ten okręt! W sumie nie musiałam – chciałam! Czułam się odpowiedzialna za ludzi, którym daję pracę i klientów, którym obiecywałam kontynuacje usług.

Zaś z drugiej strony bałam się, czy sprostam temu zadaniu. Wiedziałam jak wiele pracy muszę włożyć, żeby to wszystko odbudować, a moja noga wtedy jeszcze nie była zbyt sprawna i miałam kłopot z chodzeniem.

Ta presja jednak nie zniechęciła mnie, a wręcz zachęciła do działania. Każdego dnia wkładałam masę pracy, a mój nowy zespół, widząc to, działał tak jak ja – z pełną mocą. Na szczęście wystarczyło wdrożyć szybko to co działało w ostatnich latach. Finalnie zakończyłyśmy rok z bardzo wysoką realizacją celów, w co aż trudno uwierzyć, patrząc, z jakiego miejsca wystartowałam. Wnioski: ciężka praca popłaca, a dodatkowo, jeśli umiesz coś robić, masz doświadczenie, robisz to dobrze i w pełnym zaangażowaniu, to nie ma innej możliwości jak sukces.

3. Zdrowie masz tylko jedno – zadbaj o nie!

Jak to dobrze, że przed wypadkiem byłam osobą aktywną sportowo. Dzięki temu moje ciało było przygotowane na walkę (w szczególności na rehabilitacji) i miałam siłę, by się poruszać o kulach (naprawdę nie jest łatwo dźwigać cały ciężar swojego ciała + gips, na samych rękach!). Bardzo współczułam starszym osobom z oddziału, które były w podobnej sytuacji – bo skąd niby miały mieć na to siłę?

Wyćwiczone ciało szybciej wraca do siebie – działa tzw. pamięć mięśniowa.

Także, warto być przygotowanym – regularnie wzmacniać ciało i utrzymywać je w dobrej kondycji, a wszelkie kontuzje będą dla nas łaskawsze.

4. Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

Banał? Może tak, ale takie chwile, kiedy jest się zdanym na innych pokazują, dla kogo jesteś ważny. Nie życzę Wam ciężkich chwil, ale jeśli już przytrafi się Wam coś, gdzie potrzebujecie wsparcia bliskich – dostrzeżecie, kto o Was dba i zainwestujcie swój czas i uwagę w tę relację. Ta osoba jest tego warta!

Z tego miejsca dziękuję wszystkim, którzy wspierali mnie słowem, czynem i gestem podczas mojego powrotu do zdrowia.

5. Uważaj o czym marzysz

… Bo może okazać się, że Twoje marzenia się spełnią.

Moja babcia z racji 91 wiosen, które przeminęły, ma w sobie  tęsknotę do częstszych kontaktów ze swoimi rówieśnikami. Niestety z racji sprawności nie mogłaby pozwolić sobie na spędzanie czasu np. W klubach seniora i tym podobnym miejscach. Smutną prawdą jest, że moja babcia przeżyła już wielu swoich bliskich i przyjaciół, przez co lista osób w podobnym wieku, do których może wykonać telefon, nie jest zbyt długa. Dlatego czasem babcia wspominała, że fajnie byłoby mieszkać w domu seniora, bo mogłaby rozmawiać z mieszkańcami o przeszłości, jak kiedyś było.

Niestety życzenie się spełniło i po wypadku musieliśmy zapewnić babci opiekę i rehabilitację w takim domu opieki. Jej stan zdrowia po operacji, niestety tego wymagał. Szczęście w nieszczęściu, że trafiliśmy na wspaniały dom opieki, który zapewnia cudowną opiekę dla starszych osób. Babcia jest zadowolona, a to dla nas najważniejsze! Jeśli potrzebujecie polecenia – piszcie w komentarzu. Zdradzę Wam co to za miejsce.

6. Dostrzegaj znaki, żeby rozpoznać co jest dla Ciebie najlepsze

Naprawdę zaczęłam wierzyć, że ciało wysyła nam znaki! Że istnieje coś takiego, jak ostrzeżenia od naszego organizmu.

Słyszałam, że np. Kontuzje nóg mogą świadczyć o tym, że czas w końcu się zatrzymać i zastanowić nad kierunkiem naszych działań. Wierzycie w takie rzeczy?

Przed wypadkiem moje życie było naprawdę bardzo intensywne. Praca na etacie, szkolenia wakeboardowe dla dziewczyn latem i blogowanie, to nie lada wyzwanie do połączenia. Nie było czasu, żeby zastanowić się, czy wszystkie moje aktywności mają sens w dłuższej perspektywie.

Czas spędzony w domu, na zwolnieniu lekarskim, poświeciłam 100% powrotowi do zdrowia. Na ile było to możliwe to wyłączyłam się ze świata online i dzięki temu czuję, że np. mój powrót do blogowania to świadomy wybór i wiem, że to dobry dla mnie kierunek.

7. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło

Wszystko jest po coś i na coś! Jestem pewna, że zeszły rok był mi potrzebny i w pewien sposób mnie ukształtował na kolejne lata.

Zatem dziękuję Ci 2018 za:

  • obfitość niefortunnych zdarzeń, wyzwań i lekcji.
  • to że próbowałeś mnie zatrzymać, sprawdzić moją wytrzymałość i ból, którego doświadczyłam.
  • to, że dzisiaj jestem bogatsza w doświadczenia i wnioski, które wyciągnęłam.
Author